Dzisiejszy dzień przyniósł falę, silniejszy wiatr i więcej słońca. Wyścigi rozpoczęły się punktualnie o godzinie 10. W pierwszym meczu z Holenderką R. Groeneveld po wygranym pre-starcie systematycznie traciłyśmy przewagę na jeździe na ostro. Było to wiadro zimnej wody na początek dnia i nowych warunków. W kolejnym flight-cie z Dunką C. Ulrikkeholm poszło nam lepiej. Wlepiłyśmy przeciwniczkom karę tuż przed sygnałem startu, którą dziewczyny wykonały przed drugim górnym znakiem. Ostania prosta w dół była bardzo wyrównana jednak przegrałyśmy o pół metra. Trzeci pojedynek stoczyłyśmy z Nowozelandką S. Hazard. Po wygranym pre-starcie i walce na zwroty przed drugim górnym znakiem zabrakło nam pół metra do objęcia prowadzenia. Pomimo bardzo dobrej jazdy z wiatrem, na metę wjechałyśmy półtorej długości za wyspiarkami. W czwartym meczu z Japonką M. Sato po bardzo zaciętym pre-stracie ( Tosia przeokrutnie cierpiała na foku kręcą korbą non-stop na dwóch kabestanach) wyszłyśmy na równi. Cały czas byłyśmy blisko - na linię mety wjeżdżałyśmy po zawietrznej rywalek, ostrząc je do wiatru przy komisji. Niestety zabrakło centymetrów do podniesienia naszej flagi. W przedostanim meczu z dobrze nam znaną Rosjanką E. Kutovayą źle oceniłyśmy czas i dystans do startu. Zaskutkowało to dużą stratą, którą próbowałyśmy odrobić na pełnym i drugiej jeździe na wiatr. Na metę wjechałyśmy z 5 długości za dziewczynami. W ostatnim wyścigu z Kanadyjką S. Ferris przegrałyśmy pre-start dając zamknąć się przy staku komisji. Dobra jazda na ostrym i pełnym niestety nie pomogła i na metę wpłynęłyśmy znowu jako drugie.
Pomimo, ze przegrałyśmy dzisiejsze mecze, udało nam się doszlifować technikę i trymowanie. Niestety zapłaciłyśmy za to słabą siódmą pozycją. Zawsze najbardziej boli przegrana z niewielką stratą na mecie. Wynik idzie w świat doświadczenie dla nas. Jutro walka o wejście do półfinałów lub w najgorszym przypadku o miejsca 5 – 8.
Pozdrowienia z drugiego końca świata! Trzymajcie mocno kciuki za nasze brakujące centymetry.