Kochani,
dnia 6.11.2011 kończymy swoją działalność jako drużyna.
Przez ostatnie 3 lata dawałyśmy z siebie wszystko i wiele osiągnęłyśmy. Spotkałyśmy również wielu ludzi, którzy podzielali nasze marzenia oraz wkładali w nasz rozwój wiele energii i własnego serca.
Dziękujemy za to, że zawsze byliście z nami gdy zaliczałyśmy wzloty i upadki.
I choć wiemy, że pewnie dziwi Was termin naszego rozpadu, pamiętajcie proszę, że nie jest to dla nas łatwe, jednak konieczne.
Decyzja nasza pozostaje ostateczną.
Adnotacja:
Ponieważ Kasia nalegała aby opublikować powód naszego rozstania, zgodnie z jej życzeniem zamieszczamy tę adnotację:
Monika i Antonina jako załoga teamu Pic Pol, postanowiła zakończyć współpracę ze swoją sterniczką. Ponieważ team nie może składać się z samego sternika, automatycznie oznacza to rozwiązanie załogi.
Jednocześnie podkreślamy, że nie mamy nic przeciwko temu aby Kasia nadal pływała i odnosiła sukcesy z inną załogą.
Tosia i Monika
Pic Pol is all about Match Racing... Dare us!
Pożegluj z nami po zwycięstwo. Pożeglujmy razem tworzyć historię!
niedziela, 6 listopada 2011
sobota, 29 października 2011
Busan Cup dzień 3
Ostatni dzień naszych zmagań rozpoczęłyśmy walką o wejście do połfinałów z Nowozelandką Stefani Hazard. Pomimo bardzo bliskiego meczu błąd na dolnej boi kosztował nas drugą pozycję na mecie. W drugim meczu dostałyśmy karę na prestarcie, z którą jak przystało na żeglarzy absolutnie się nie zgadzałyśmy, jednak każdy wie, że to nic nie zmienia. W trzecim meczu prowadziłyśmy wyścig do layline na dolnym znaku, kiedy to sędziowie naszym zdaniem błędnie ocenili pozycję i zmusili nas do jazdy na znak na ostrej połówce bez spinakerów. Koniec końców pozostała nam walka o miejsca 5-8. Wygrany mecz z Francuzką dał nam awans na 6 pozycję, a nieudany mecz z Rosjanką Kutovayą nie pozwolił nam dalej awansować.
Regaty przyniosły nam dużo doświadczenia na dużych jachtach i kilka nowych przyjaźni. Szóste miejsce cieszy , ale pozostawia niedosyt zwłaszcza, że sporo meczy było naprawdę „na zapałki”.
czwartek, 27 października 2011
Busan Cup dzień drugi - metry i centymetry
Dzisiejszy dzień przyniósł falę, silniejszy wiatr i więcej słońca. Wyścigi rozpoczęły się punktualnie o godzinie 10. W pierwszym meczu z Holenderką R. Groeneveld po wygranym pre-starcie systematycznie traciłyśmy przewagę na jeździe na ostro. Było to wiadro zimnej wody na początek dnia i nowych warunków. W kolejnym flight-cie z Dunką C. Ulrikkeholm poszło nam lepiej. Wlepiłyśmy przeciwniczkom karę tuż przed sygnałem startu, którą dziewczyny wykonały przed drugim górnym znakiem. Ostania prosta w dół była bardzo wyrównana jednak przegrałyśmy o pół metra. Trzeci pojedynek stoczyłyśmy z Nowozelandką S. Hazard. Po wygranym pre-starcie i walce na zwroty przed drugim górnym znakiem zabrakło nam pół metra do objęcia prowadzenia. Pomimo bardzo dobrej jazdy z wiatrem, na metę wjechałyśmy półtorej długości za wyspiarkami. W czwartym meczu z Japonką M. Sato po bardzo zaciętym pre-stracie ( Tosia przeokrutnie cierpiała na foku kręcą korbą non-stop na dwóch kabestanach) wyszłyśmy na równi. Cały czas byłyśmy blisko - na linię mety wjeżdżałyśmy po zawietrznej rywalek, ostrząc je do wiatru przy komisji. Niestety zabrakło centymetrów do podniesienia naszej flagi. W przedostanim meczu z dobrze nam znaną Rosjanką E. Kutovayą źle oceniłyśmy czas i dystans do startu. Zaskutkowało to dużą stratą, którą próbowałyśmy odrobić na pełnym i drugiej jeździe na wiatr. Na metę wjechałyśmy z 5 długości za dziewczynami. W ostatnim wyścigu z Kanadyjką S. Ferris przegrałyśmy pre-start dając zamknąć się przy staku komisji. Dobra jazda na ostrym i pełnym niestety nie pomogła i na metę wpłynęłyśmy znowu jako drugie.
Pomimo, ze przegrałyśmy dzisiejsze mecze, udało nam się doszlifować technikę i trymowanie. Niestety zapłaciłyśmy za to słabą siódmą pozycją. Zawsze najbardziej boli przegrana z niewielką stratą na mecie. Wynik idzie w świat doświadczenie dla nas. Jutro walka o wejście do półfinałów lub w najgorszym przypadku o miejsca 5 – 8.
Pozdrowienia z drugiego końca świata! Trzymajcie mocno kciuki za nasze brakujące centymetry.
środa, 26 października 2011
Pierwsze sajgonki za płoty czyli Busan Cup dzień pierwszy
Tylko pięć flightów udało się rozegrać pierwszego dnia regat Busan Women's Match Race w Korei. Rano, po zaledwie jednym flight-cie wiatr ucichł i niestety musieliśmy czekać na nadejście bryzy. Po godzinie pierwszej na akwenie pojawił się stały i dość silny wiatr, który pozwolił na rozegranie 4 kolejnych serii wyścigów, w tym dwóch naszych.
W pierwszym meczu zmierzyłyśmy się z teamem gospodarzy. Już w walce przedstartowej Koreanki dostały od nas dwie kary. Po przecięciu linii startu nie wykręciły jednej z nich dostatecznie szybko i zostały ukarane przez arbitrów czarną flagą, dając nam zwycięstwo.
Drugi nasz mecz rozpoczął się niezłym horrorem. Na niecałe 5 minut do startu, kiedy płynęłyśmy w stronę komisji nasz jacht nagle zwolnił i usłyszałyśmy dziwny stukot. Okazało się, że nasz kil złowił się w sieć rybacką, jakich jest tu wiele. Mała styropianowa bojka ciągnęła się daleko za naszą wysoką rufą. Od totalnej katastrofy uratowała nas zimna krew Tosi, długie ręce Jadzi i niezastąpiony nóż w Kasi Leathermanie. Pomimo przygody udało nam się wygrać prestart z Francuzkami i nie oddać prowadzania aż do linii mety.
Jutro z rana czeka nas mecz z najwyżej rozstawioną załogą - Renee Groeneveld z Holandii. Do zakończenia Round Robin pozostało 7 flightów, z czego ścigamy się jeszcze w 5 ostatnich
Kasia, fot. Gosia
Więcej informacji i pełne wyniki na stronie internetowej regat Busan Women's Match Race 2011 www.busanmatch.com
wtorek, 25 października 2011
W skrócie o Busan Cup i ośmiornicach
Startujemy w naszym sprawdzonym teamie: Antonina Żółtowska – trymer żagli przednich, Monika Kordek – trymer grota, Judyta Mrózek Gliszczynska – dziobowy, Anna Trąbała – pitman z Katarzyną Pic na sterze.
Przed treningiem obserwując na pirsie nasze konkurentki na wodzie, zaznajomiłyśmy się z lokalnymi wędkarzami, z którymi Tosia i Monika łowiły ryby :)
Jesteśmy już po oficjalnym treningu, który odbył się w słabym i zmiennym wietrze. Łódka wydaje się przyjazna. Jest bardzo zwrotna, ma duży kokpit, dobrze rozmieszczone kabestany, ale nietypowo skrojony spinaker. Jednak po treningach na mastodoncie Diamancie 3000 wydaje się prosta do opanowania.
Już jutro pierwsze wyścigi. Co nietypowe, nie jesteśmy rozpisane w pierwszym flight-cie, więc mamy szansę podejrzeć rywalki jeszcze przed naszym startem.
Busan Women's Match Race 2011 są jedynymi kobiecymi regatami grade 1 rozgrywanymi w Azji. W tym roku do zawodów zostało dopuszczonych 10 załóg z 4 kontynentów. Na miejscu są już sędziowie z Chief Umpirem, Włochem - Alfredo Riccim na czele. Przed nami 4 dni ścigania się i niedzielne Finały.
Za nami za to oficjalny bankiet, na którym po oficjalnych przemowach rozpoczęło się prawdziwe show. Tancerze ubrani w kostiumy diodowe tańczyli w ciemnościach grając przy tym na bębnach. Po występach bardziej i mniej artystycznych podano obiad w skład, którego wchodziły miedzy innymi sushi, ośmiornice i lasagne :)
Do regat zgłoszonych jest 10 teamów:
Renee Groeneveld, NED
Stephanie Hazard, NZL
Camilla Ulrikkeholm, DEN
Ekaterina Kutovaya, RUS
Katarzyna Pic, POL
Wang Ru, CHN
Sharon Ferris, CAN
Clara Scheiwiller, FRA
Maiko Sato, JPN
Choi, Sung-eun, KOR
Więcej informacji i wyniki na stronie internetowej organizatora regat: www.busanmatch.com.
Kasia
fot ustrzelone by Gosia
poniedziałek, 24 października 2011
Korea i Busan Cup
Jutro o godzinie 13 schodzimy po raz pierwszy na łódkach K30 na wodę. Nie możemy doczekać się startu!
W czasie wolnym przeznaczonym na aklimatyzację korzystałyśmy z hotelowej siłowni oraz uroków kompleksu świątyń buddyjskich Busanu - ganiałyśmy po górach i niezliczonej ilości schodów. Więcej wieści jutro po treningu :)
W czasie wolnym przeznaczonym na aklimatyzację korzystałyśmy z hotelowej siłowni oraz uroków kompleksu świątyń buddyjskich Busanu - ganiałyśmy po górach i niezliczonej ilości schodów. Więcej wieści jutro po treningu :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)
